fbpx

Poka? ?wiat w kolorach

Nie próbuj by? idealnym rodzicem, nikomu si? to jeszcze nie uda?o

Rozwój dziecka

Depresja u dzieci, coraz wi?cej przypadków.

Strasznie ci??ki temat, ale niestety dotyczy coraz wi?kszej ilo?ci nastolatków, a tak?e i m?odszych dzieci, wi?c milcze? nie wolno. Niestety pomimo, zatrwa?aj?cych statystyk które mówi? nawet o 1.5 miliona osób chorych na depresj? w Polsce (?ród?o), my wci?? nie wierzymy, ?e taki problem istnieje, zw?aszcza je?li chodzi o dzieci.

Wujek dobra rada

Na wszystkie symptomy, które mog?yby wskazywa? chorob?, potrafimy znale?? inn? odpowied?. Najcz??ciej tak?, któr? znajdziemy w internecie na pierwszej stronie u doktora „Google”. I ju? jeste?my o?wieceni. Wiemy co dolega naszemu 10-cio latkowi, który od kilku miesi?cy chodzi zbity, gorzej si? uczy, mniej jada, coraz cz??ciej si? z nami k?óci, a na dodatek ma problemy ze snem.

Dorasta przecie?, „no big deal”. Ja te? dorasta?em/am, i nic takiego si? nie sta?o. B?dzie si? przekomarza? z nami przez jaki? czas i mu przejdzie.

Niestety problemy same z regu?y nie przechodz?. Depresja mo?e si? pog??bia?, a? w ko?cu doprowadzi? do takiego stanu, nasze dziecko, ?e ju? nie b?dzie z nim kontaktu bezpo?redniego, co w najgorszym z mo?liwych sceariuszy sko?czy si? schizofreni?.

depresja

Jest lekiem na ca?e z?o

Ale spokojnie, nie jestem tu od straszenia was, tylko od tego, ?eby opisa? swój punkt widzenia sprawy, a zw?aszcza jak zapobiega? problemom.

Co jest najlepszym lekarstwem na wszystko? Uwa?am (zreszt? nie tylko ja ale 99% psychologów),?e rozmowa z dzieckiem od najm?odszych lat, jest niezb?dnym czynnikiem, aby wspólnie kroczy?, t? sam? drog? rozumowania, a przede wszystkim wiedzie? co odczuwa nasze dziecko. Czyli znowu k?ania nam si? moja kochana empatia. Przez takie rozmowy z naszymi najm?odszymi, mo?emy szybciej zlokalizowa? problem, jaki narasta w ich g?owie i reagowa? zgodnie z tym co w danej sytuacji uwa?amy za stosowne.

Na przyk?ad. Dziecko pok?óci?o si? w szkole z koleg? i dosta? od niego „kuksa?ca”, to bierzesz kij do baseball’a, kominiark? i zaczajasz si? pod domem gówniarza…. yyy to znaczy, to w?a?nie podpowiada mi serce, ale rozum atakuje z drugiej strony i uspokaja moje chwilowe emocje, wi?c na spokojnie mo?na spraw? omówi? z dzieckiem.

Potrzeby dziecka

Jeszcze raz wró?my na chwilk? do rozmowy. Dziecko potrzebuje tego bardziej ni? nam si? wydaje. Dopóki jest ma?e, jeste?my jego jedynymi przyjació?mi i nawet je?li chodz?c do przedszkola mówi, ?e ma swoich kolegów, to ono jeszcze nie wie co to znaczy zwierza? si? ze swoich smutków i problemów drugiemu dziecku.

Jako? ci??ko mi sobie wyobrazi? mojego 4-latka na drabince na placu zabaw, który mówi Alexowi, ?e mama nie zrobi?a mu wczoraj nale?ników, tylko pierogi. Pr?dzej przyjdzie do mnie z tym samym problemem 🙂    (A to ci mama niedobra)

Tu zaczyna si? nasza rola, w której zrobimy:

a) z anielsk? cierpliwo?ci?, wys?uchamy naszej pociechy i znajdziemy rozwi?zanie jego problemu. Oczywi?cie, nie mo?emy wszystkiego robi? za dzieci. Samodzielno??, w tym wypadku pe?ni istotn? rol?. Dziecko musi wiedzie?, ?e jeste?my obok i s?u?ymy pomoc? i porad?, ale wszystkiego za nie, nie za?atwimy. Zw?aszcza je?li dziecko jest ju? starsze, najgorszym co mo?emy zrobi? to spróbowa? mu pomóc w nieodpowiedni sposób szkodz?c przy tym. Na przyk?ad wy?ej wymienionym Baseball’em 🙂

b) nie chc? u?ywa? nieodpowiednich s?ów, ale powiem krótko „ola? spraw?”. Jest to niestety cz?sto wybierana opcja przez rodziców, wiem, bo te? anio?kiem nie jestem i zdarza si?, ?e zbagatelizuje problem, który w moich oczach nie istnieje. Dziecko jednak nie ma takiej ?wiadomo?ci i dla niego, nawet nie taki kolor kredki, mo?e sko?czy? si? p?aczem.

Analiza sytuacji

Jak tak pomy?le? na spokojnie, to problemy naszych przedszkolaków, tak naprawd? nie istniej? w naszych oczach. Nie takie buty, nie takie kredki, tego nie zjem, tamtego nie wypij?. Przecie? to wszystko b?ahostki, z którymi same powinny sobie poradzi?.

-Przyjd? do mnie jak b?dziesz mie? wi?kszy problem-

Takie s?owa cz?sto padaj? z naszych ust, gdy nie mamy czasu na 5-cio minutow? rozmow?. A co to jest wi?kszy problem? Na przyk?ad jak kto? je b?dzie zaczepia? w szkole, albo nauczycielka b?dzie wyj?tkowo surowa dla nich. Gdy b?dzie mia?o problem z matematyk?, albo innym przedmiotem, wtedy mo?emy porozmawia?. Cho? zdarza si?, ?e jeste?my tak zapracowani, albo zm?czeni, ?e nam si? za bardzo nie chce, zastanawia?  i t?umaczy? dziecku, wszystkich równa?. Przecie? do szko?y chodzili?my 20 lat temu (kto jak kto:)

Wi?c odk?adamy kolejne „mniej istotne” sprawy na potem, ale problemów nie widzimy, poniewa? powtarzamy jak mantr? dziecku, ?e jak b?dzie mia?o jaki? „powa?ny” problem to mo?e na nas liczy?.

I co teraz?

No i nagle okazuje si?, ?e ma i co si? dzieje? Nic, bo my nie mamy o tym najmniejszego poj?cia.

One ju? nas nie zapytaj? o nic. Mog? si? myli? jak ka?dy z nas. Jednak analizuj?c zachowanie rodzica, który przez pierwszych kilka lat bagatelizowa? problemy swojego dziecka, które wydawa?y mu si? niczym w porównaniu z jego kredytami, sk?d dziecko ma wiedzie?, ?e teraz jest odpowiedni moment na rozmow? i tata lub mama znajd? dla niego czas i po?wi?c? mu chwil? na pomoc w problemach.

Najpewniej zacznie szuka? pomocy w?ród rówie?ników, albo mo?e i starszych kolegów, którzy bed? go przekonywa?, ?e te? byli w takiej sytuacji i znaj? rozwi?zanie na k?opoty. Nie b?d? pisa? o czym tutaj my?l?.

St?d ju? nied?uga droga do…depresji, albo innych zaburze?.

Zadajcie sobie jednak jeszcze jedno pytanie.

Sk?d taki dzieciak ma wiedzie?, albo odró?ni? wag? problemu ma?ego od du?ego? Skoro od najm?odszych lat nikt mu tego nie t?umaczy?.

Dla niego wszystkie jego rozterki s? wa?ne, lecz cz?sto ich nie zauwa?amy, t?umacz?c, ?e to nie s? problemy, zamiast usi??? i w DOS?OWNIE 3 MINUTY rozwi?za? „nie(istniej?cy)” problem. Taka krótka chwila, a mo?e nam zaoszcz?dzi? problemów w przysz?o?ci. Dlatego nie bagatelizujmy dzieci?cych problemów, one maj? dla nich wielk? wag?, a my jeste?my od tego, ?eby nauczy?, pokaza? i wyt?umaczy?.

Psycholog, zamiast internetu

Chcia?bym tylko zaznaczy?, ?e jestem ?wiadomy tego, ?e w którym? momencie nasze dzieci, przestan? nam mówi? o wszystkim, a zaczn? si? zwierza? kole?ance z ?awki. Wierz? jednak, ?e mo?liwa jest przyja?? pomi?dzy rodzicem a dzieckiem do pewnego stopnia i, ?e to my, (je?li b?dziemy umieli w odpowiedni sposób nauczy? dziecko), b?dziemy pierwsz? osob?, do której przyjd? po porad?.

Pami?tajcie jednak, ?e je?eli zobaczycie pierwsze objawy nienaturalych zmian u swoich dzieci, to ?adne czytanie bloga nie pomo?e. Specjali?ci po to si? ucz? wiele lat, ?eby pomaga? drugiemu cz?owiekowi, wi?c sko?czmy ze wstydem i zacznijmy chodzi? do psychologów lub innych psychoanalityków, je?eli zachodzi taka potrzeba.

Je?eli spodoba? ci si? ten post, prosz? podziel si? nim na swoim profilu spo?eczno?ciowym, pomo?esz w ten sposób z dotarciem do wi?kszej ilo?ci osób. Dzi?kuje.

6 KOMENTARZY

  1. A co zrobi?, je?li zauwa?ymy niepokoj?ce objawy np. u nastoletniej kuzynki? Próbowa?am ju? rozmawia? z jej mam?, babci?, z ni? sam?… Do psychologa jej sama nie zaci?gn?, a jej rodzice jako? nie pal? si? do pomocy. To dopiero patowa sytuacja…

    • To istotnie problem. Najgorsza, jest taka sytuacja (dla rodziców dziecka oczywi?cie) gdy kto? z rodziny próbuje ingerowa?, wtedy rodzice jeszcze bardziej si? wypieraj? i nie widz? problemów. Trzeba takie sprawy delikatnie za?atwia?. Ale na pewno nie wolno zaniecha?. Dobrze, ?eby mia?a kogo? bliskiego z kim mog?aby porozmawia?. A ta kuzynka co sama mówi? Ma jakie? problemy w szkole?

      • Tak, z tego co wiem, ledwo zda?a z klasy do klasy. Twierdzi, ?e nie ma przyjació?, jej matka to wariatka, a ojciec ma j? w nosie. I chyba co? w tym jest. Próbowa?am rozmawia? o tym ze swoim psychologiem i kaza? mi odda? spraw? w r?ce jej babci, bo s?dzi, ?e ja nie jestem jeszcze do?? silna, ?eby to ud?wign??. Ale babcia, bez zgody mamy, te? niewiele mo?e zrobi?. Ja próbowa?am rozmawia? z kuzynk? i nawet nie?le mi sz?o, ale w pewnym momencie po prostu przesta?a si? do mnie odzywa?. Widz? na portalach spo?eczno?ciowych, ?e jako-tako funkcjonuje, ale nie wiem, co naprawd? siedzi jej w g?owie. 🙁

      • Szkoda dziecka, ?e nie ma dobrego kontaktu z rodzicami. Ja psychologiem nie jestem, ale tak na zdrowy rozs?dek to chyba w?a?nie ty lepiej pomo?esz ni? babcia. Problemy dzisiejszych nastolatków, s? cz?sto, ponad wiedz? starszych ludzi. Z ca?ym szacunkiem do babci, która nawet ze szczerych ch?ci b?dzie chcia?a pomóc, to nie zawsze jest w stanie zrozumie? wszystkie n?kaj?ce dziecko problemy. Na twoim miejscu jednak, spróbowa?bym jako? do niej dotrze?. Delikatnie jednak, ?eby poczu?a ?e ma przyjació?k?, a nie wroga. Powodzenia ?ycz?.

      • B?d? próbowa?, z do?wiadczenia wiem, ?e ka?dy potrzebuje pomocy. Dzi?kuj? i pozdrawiam. 🙂

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: